Opublikowano Dodaj komentarz

Na uliczkach małych i dużych

Nigdy nie uważałem się specjalnie ani za domatora, ani też za osobę, która musiałaby cały czas spędzać poza czterema ścianami. Czuję się równie dobrze w swoim mieszkanku, co w plenerze czy zwiedzając różne ciekawe miejsca. Prawda jest jednak taka, i jest to dość oczywiste, że nie wszędzie jest tak samo fajnie. W pomieszczeniach można czuć się dobrze lub źle i w plenerze można czuć się dobrze lub źle. Wszystko zależy od tego, jaki wystrój sobie zorganizujemy, bądź też gdzie się udamy. Te dwie rzeczy można połączyć w jedną całość, co udało mi się znakomicie dzięki fototapetom.


Na pomysł ten wpadłem przechadzając się uliczkami starego miasta Krakowa. Każdy z nas na pewno był w tym mieście i wie, że jest to niezwykle przyjemne uczucie. Powrót po czymś takim do domu jawił mi się jako doświadczenie nie do końca pożądane. Postanowiłem zatem zabrać część Krakowa do siebie. Znalazłem firmę, która wykonywała fototapety w oparciu o zdjęcia Krakowa, nie o panoramy lecz właśnie te zwykłe, z perspektywy przechodnia. Muszę przyznać, że efekt przeszedł moje najśmielsze oczekiwania, ponieważ w salonie naprawdę byłem w stanie poczuć się tak, jak w kawiarence przy Trakcie Królewskim. Brakowało tylko trochę tego charakterystycznego zapachu historii unoszącej się w powietrzu, no ale nie można mieć wszystkiego.


Żałuję tylko, że nie mam w domu większej ilości ścian. Po stworzeniu krakowskiego salonu nie mogłem już sobie pozwolić, by jedno z pozostałych pomieszczeń zmieniło się w Wenecję lub w Paryż z jego nieodzowną na każdej fotografii wieżą Eiffla. Tam mam już trochę inne fototapety i nie przeżyłbym ich zdejmowania. Z mojego pomysłu skorzystali za to moi liczni przyjaciele, którzy postanowili albo przypomnieć sobie swoje ulubione miejsca, albo trafić tam, gdzie jeszcze ich nigdy nie było. Osobiście jestem zwolennikiem raczej kameralnych klimatów, niemniej muszę przyznać, że Nowy Jork, który znajduje się obecnie w salonie mojego serdecznego kolegi naprawdę zapiera dech w piersiach.


Co ciekawe, w czasie moich poszukiwań idealnej fototapety przedstawiającej uliczki miast, natrafiłem również na przeniesione na tapety fotografie prezentujące bardzo małe miasteczka, a nawet klimaty wiejskie. To już raczej nie mój styl, ale z pewnością taka sielanka może utrafić w gusta niejednej osoby, która wtłoczona w betonowe klify miejskiej dżungli tęskni za odrobiną naturalności w swoim otoczeniu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.